6 miesięcy później
Od rozpoczęcia pracy przez Jacka minęło pół roku. W tym czasie trochę się pozmieniało, wszyscy policjanci polubili Jacka, a on ich, czuli się jak jedna wielka rodzina. Aspirant pogodził się ze swoim bratem i jego żoną. Tylko jedna rzecz prawie się nie zmieniła, a mianowicie jego miłość do posterunkowej Wysockiej, z dnia na dzień stawała się dla niego coraz ważniejsza. W ciagu tych kilku miesięcy Mikołaj pogodził się z żoną i znów są szczęśliwi. A co się działo u Emilki i Krzyśka? Otóż stali się szczęśliwą parą. Tego dnia, czyli w poniedziałek, Jacek postanowił w końcu zrobić jakiś krok, a mianowicie postanowił, że zaprosi ją do teatru, akurat dostał dwa bilety od kumpla na jakieś zabawne przedstawienie. Mężczyzna wstał o 6:30, ubrał się, zjadł śniadanie i koło 7:10 wyszedł z domu, po 20 minutowym spacerze doszedł na komendę, jak najszybciej poszedł się przebrać, wiedział, że posterunkowej jeszcze nie ma, ponieważ jej mundur leżał tak samo złożony jak wczoraj ( nie wiem jak to jest z tymi ich mundurami - od aut.). Nowak postanowił poczekać na Olę na korytarzu, był bardzo zdenerwowany i chodził w kółko, na jego szczęście na korytarzu nikogo nie było. Po 10 minutach chodzenia w tą i spowrotem, aspirant usłyszał kroki, miał nadzieję, że należą one do Wysockiej i rzeczywiście należały, bo po chwili na korytarzu pojawiła się kobieta
- Dzień dobry, pani posterunkowa - zaczął Jacek
- Tak wcześnie rano i już wiadomo, że dobry? - powiedziała Ola
- No, kiedy na korytarzu spotyka się tak piękne kobiety no to musi być dobry - ciągnął
- Jacuś, możesz już przestać w kółko robić sobie żarty?
- A co jeśli tym razem to nie są żarty?
- Nie?
- Nie, serio. Jeszcze nigdy nie byłem tak poważny - powiedział uśmiechając się Jacek
- Ta, jasne, a zza rogu zaraz wyskoczy Mikołaj i oboje będziecie ze mnie polewać - odpowiedziała kobieta i próbowała odejść, jednak mężczyzna jej na to nie pozwolił
- Nie. Proszę. - powiedział mężczyzna dając jej kopertę
- A co to takiego? - zapytała zaciekawiona Aleksandra
- Bilety - odpowiedział Jacek
- Bilety? - spytała Ola
- Tak, do teatru. Wiesz pomyślałem, że może zechciałabyś pójść ze mną na przedstawienie - mówił nagle zdenerwowany Jacek, bał się, że kobieta mu odmówi
- Hmm, wiesz Jacek trochę się na Tobie zawiodłam, za kogo Ty mnie masz za pannę lekkich obyczajów?
- Ale ja...
- No chyba najpierw wypadałoby zapytać mojego ojca
- Twojego ojca? Serio? - zapytał zdziwiony Jacek, na te słowa Ola już nie wytrzymała i wybuchła śmiechem
- Nie no żartowałam. - a po chwili dodała - Ale bardzo chętnie pójdę z Tobą. Uwielbiam teatr.
- Naprawdę?
- Na prawdę
- W takim razie o 19:00, pod Fredro - powiedział aspirant dając jej bilety
- Okey - odpowiedziała posterunkowa z wielkim uśmiechem na ustach i odeszła się przebrać
Plan Jacka udał się, mężczyzna nie mógł się doczekać dzisiejszego wieczoru, po chwili udał się do swoich obowiązków.
~~~~
Rozdział będzie podzielony na dwie części, ponieważ jak na razie nie wiem co napisać. Może jak wrócę z kina to coś mi do głowy wpadnie.
Do następnej części.
Pozdrawiam.
sobota, 14 listopada 2015
Rozdział 8 część 1
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetny rozdział. Czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.