poniedziałek, 9 listopada 2015

Rozdział 6

Posterunkowa Wysocka wstała około godziny 10:30, myślami była ciągle przy Jacku, nie mogła o nim zapomnieć. Ciągle zastanawiała się dlaczego ją odprowadził do domu, Aleksandra doskonale wiedziała, że przystojny aspirant mieszkał dużo dalej od niej, prawdopodobnie miał mieszkanie niedaleko jej ojca. Dzisiaj była niedziela, a Ola jak zawsze co tydzień przychodziła do swojego ojca na obiad, tym razem nie miało być inaczej. Kobieta zastanawiała się czy idąc do ojca spotka mężczyznę, w których się zauroczyła. Posterunkowa po pewnym czasie postanowiła, że pójdzie na zakupy do galerii, więc ubrała się, pomalowała i wyszła. Kobieta idąc rozkoszowała się pięknem jesieni, tego dnia było wyjątkowo ciepło jak na tą porę roku. Ola spacerowała po parku, jako małe dziecko uwielbiała to, zawsze po niedzielnym obiedzie, razem z mamą i tatą wychodzili na spacery, byli wtedy bardzo szczęśliwi, jednak szczęście, jak to szczęście, było ulotne i minęło z chwilą, gdy rodzina dowiedziała się o śmiertelnej chorobie Joanny. Na te wspomnienia Aleksandra uroniła łze, dla większości ludzi, kobieta wydawała się być bardzo silna, jednak prawda była inna, dziewczyna była osobą bardzo wrażliwą, chociaż pomimo wielu przykrości jakie ją spotkały uśmiechała się w miarę często i to dzięki temu ludzie jej ufali. W galerii od razu rzuciła się na wyprzedaże, po kilku godzinach znalazła parę świetnych ciuchów, które natychmiast kupiła. Wychodząc z centrum handlowego, policjantka zauważyła Jacka. Gdy go zauważyła od razu się uśmiechnęła, jednak gdy chwilę później w jego ramiona rzuciła się piękna brunetka, Ola się załamała. Dla Wysockiej było jasne, że dobrze się znali. Smutna dziewczyna od razu udała się do domu, nie miała już ochoty na nic, najchętniej położyłaby się do łóżka i płakała w poduszkę, jednak nie mogła, widziała, że musi udać się do swojego ojca na obiad, nie chciała mu odmawiać, nie miała pomysłu na wymówkę, a przecież nie chciała mu powiedzieć prawdy.
Dla Nowaka dzień zaczął się prawie tak samo jak u Aleksandry, gdy mężczyzna wstał i zjadł śniadanie postanowił, że przejdzie się gdzieś, nogi zawiodły go aż do galerii. Jacek nie wiedział jaka niespodzianka go tam czeka. Na aspiranta nagle rzuciła się pewna brunetka, której dawno nie widział, jednak na jej widok cały się rozpromienił, nie spodziewał się jej tutaj. W towarzystwie ślicznej, brązowowłosej dziewczyny spędził prawie całe popołudnie. Wracając do domu mężczyzna zanim wszedł do klatki, zauważył Aleksandrę, tak samo jak ona jego.
Przez dłuższą chwilę patrzyli na siebie...
I właśnie w tym momencie oboje zrozumieli, że wcale nie są w sobie zauroczeni...
Zrozumieli, że są w sobie zakochani...
~~~~~
1. Jak myślicie kim była kobieta, z którą Ola zobaczyła Jacka?

~~~~
No, i mamy rozdział szósty, pisany na szybko, więc fajny to on nie jest za bardzo. Rozdział byłby dłuższy, gdyby nie to, że przez większość mojego wolnego czasu uczyłam się ukochanych pierwiastków na kochaną matmę (czujecie ten sarkazm?) Jutro postaram się napisać coś lepszego, a póki co czekam na Wasze komentarze. Serdecznie pozdrawiam.

6 komentarzy:

  1. Hej.
    Świetny rozdział. Hm to siostra Jacka. Ooo i widzę, że ktoś tu tak jak ja nienawidzi matmy. :) Zapraszam na mój blog.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Gosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej.
      Dziękuję za komentarz.

      Pozdrawiam i również życzę weny.

      Usuń
  2. Witam, witam.
    Ej, czyli jestem jedyna, która nawet lubi matme. :c
    Też mam teraz pierwiastki! (Znaczy skończyliśmy już i mamy powtórzenie xD)
    Dobra, do sedna. Twój blog bardzo mi się podoba. Ten styl pisania, dialogi, opisy! Oddaj mi talent! Jestem jedyna, która nie potrafi pisać. Jestem ta, która zawsze czyta, a nie komentuje, bo ledwo co ma czas na czytanie. Ach, ta szkoła! <3
    A co sądzisz o zachowaniu Oli? Moim zdaniem serial schodzi na psy. Z uwielbianej bohaterki zrobili chamską szmatę bez uczuć. A Mikołaj? Zacytuje słowa mojego brata: "Ale on ma krzywe ryło! (Ryj, twarz)" On wygląda jak jej ojciec. Dobra, kończe bo zaczyna mi odwalać.
    ~Roszpunka

    OdpowiedzUsuń
  3. No witam, witam.
    Na wstępie powiem ( a raczej napiszę), że chyba po raz pierwszy słyszę (tzn czytam), iż ktoś (nawet) lubi matmę. U mnie jedyny przedmiot, który uwielbiam to historia (reszta jest do dupy) ;)

    A teraz przejdę do rzeczy...
    Bardzo dziękuję za komentarz i słowa w nim zawarte. Co do Twoich słów o moim talencie, to jeśli mam być szczera, to nie jest "talent". Talent to masz Ty!:) Twój blog to jeden z najlepszych jakie czytałam, wgl to jak weszłam na Twojego bloga, po przeczytaniu rozdziału pomyślałam sobie " O kur.., ta to ma mega talent. Już kocham ten blog"

    Odnośnie zachowania Oli jestem tego samego zdania co Ty. Ja już po prostu nie wierzę w to co Ci scenarzyści wymyślają. Nie dość, że postać wychowywała się bez mamy, to jeszcze rozwalają jej każdy związek (a tego z Jackiem to im nie odpuszczę, rozwalenie tak zajebistej pary powinno być karalne).

    A co do Mikołaja to moje zdanie po wczorajszym odcinku się zmieniło, jego słowa " Wiedziałem, że ten związek nie ma przyszłości. Wiem kiedy Ola jest naprawdę zakochana" tak mnie wkurzyły, że masakra, pomyślałam sobie wtedy " Ta jasne, co Ty możesz wiedzieć staruchu".
    Ola pasuje tylko i wyłączenie do Jacka!

    O Boże, ale się rozpisałam, pewnie zanudziłam, przepraszam.


    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piona dziewczyny!
    Też hejtuję matmę xd
    Ale do rzeczy. Dzisiaj znalazłam Twojego bloga i powiem krótko-jest mega świetny ;)
    Masz wielki talent. Dodaję Cię do zakładek.
    Pozdrawiam+weny i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za miłe słowa,
    Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń