czwartek, 24 grudnia 2015

Świąteczna miniaturka

24 grudnia 2015
Tego dnia była Wigilia, w tym czasie wszyscy ludzie powinni spędzać czas ze swoimi rodzinami. Jednak nie było to dane policjantom, strażakom, ratownikom i innym ludziom, którzy walczyli o ludzi i ich życie.
Ola miała rozpocząć służbę o 18:00, nie chciała iść do pracy, nie miała na to siły, ostatnio dopadła ją depresja, bowiem martwiła się tym, że ma 27 lat, nie założyła rodziny. Myślała także, że nie ma szans u mężczyzny, w którym się zakochała.
Jacek także miał dzisiaj służbę, tak samo jak większość policjantów nie miał ochoty pojawiać się w pracy, wolał w tym czasie siedzieć z rodziną.
KMP Wrocław, godz. 17:48
- Dobry wieczór pani posterunkowa - powiedział Jacek lekko się uśmiechając
- Dobry wieczór pani aspirancie - uśmiechnęła się lekko Ola
- Ty też nie chcesz tu dzisiaj być - stwierdził Jacek
- A kto by chciał, nie ma to jak pracować w święta
- Wiesz, u mnie w rodzinie jest taka osoba, która nienawidzi świąt i woli spędzić je w pracy
- Ja tam bym wolała siedzieć sama w domu
- Nie wolisz być w tym magicznym czasie z bliskimi? - zapytał zdziwiony aspirant
- Wiesz, dla mnie ten czas jest mało magiczny
- Dlaczego? To czas cudów
- W moim życiu nigdy nie było cudów, i już nie wierzę, że kiedykolwiek nastąpi cud. Przepraszam, ale muszę lecieć - powiedziała kobieta i odeszła.
Jacek nie wierzył w to, że usłyszał coś takiego z ust Oli, nie spodziewał się także, że kiedykolwiek zobaczy w oczach Oli łzy, było mu cholernie przykro.
Po kilku godzinach służby, około północy, patrol 05 zjechał na przerwę.
Ola nie zdążyła nawet przekroczyć progu komendy, ponieważ ktoś nagle złapał ją za rękę i pociągnął na tyły bazy, tym kimś był... Jacek, który zebrał się w końcu na odwagę i postanowił powiedzieć Aleksandrze, co do niej czuje.
- Jacek? Co jest? - zapytała zdziwiona Ola
- Ehh, już dawno chciałem Ci to powiedzieć, ale się bałem. Kocham Cię Olu - powiedział aspirant
- Ja też Cię kocham Jacku. - powiedziała, a w myślach dodała "Cuda jednak się zdarzają"

~~~~~
Miniaturka krótka i do dupy, ale tak strasznie chciałam cokolwiek dzisiaj dodać.

Chciałam Wam jeszcze raz życzyć Wesołych Świąt:*

No to ten tego...

W dzień Bożego Narodzenia,
wszyscy wokół ślą życzenia.
Lista życzeń bardzo długa
czy spamiętać mi się uda?
Zdrowia, szczęścia pomyślności,
niech się trafi karp bez ości,
by w ten wigilijny czas
nic nie kuło w gardło Was.
Spod choinki niech wysypie się
prezentów worek cały,
a świat wokół niech przez chwilę
chociaż będzie śnieżno biały.

WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI :*

wtorek, 15 grudnia 2015

Zawieszam

Hej. Jak w tytule, niestety muszę zawiesić bloga, ponieważ nie mam póki co czasu. Wrócę 1 stycznia, może wcześniej.
Pozdrawiam Was serdecznie

niedziela, 6 grudnia 2015

Rozdział 16

Para po niecałej godzinie dojechała do celu.
Gdy zadzwonili do drzwi, otworzyła im uśmiechnięta od ucha do ucha niska szatynka. Ola skądś ją kojarzyła i pochwili ją olśniło, to musiała być siostra Jacka.
- Cześć braciszku - Weronika rzuciła się bratu w ramiona, a po chwili odwróciła się do Oli - Hej, jestem Weronika
- Cześć Ola - posterunkowa chciała wyciągnąć rękę jednak ku jej zdziwieniu młodsza siostra Jacka zamknęła ją w uścisku, mówiąc, że cieszy się, że w końcu ją poznała.
Po tym powitaniu weszli do domu, kolejną osobą do powitania był Hubert, mężczyzna po raz pierwszy miał okazję porozmawiać i przyjrzeć się ukochanej jego brata, Ola od razu przypadła mu go gustu. Po chwili podeszła do nich matka Jacka, Kamila, która na widok syna i jego dziewczyny uśmiechnęła się.
- Cześć dzieci - powiedziała zwracając na siebie uwagę, a w tym momencie Hubert i Weronika poszli
- Cześć mamo - powiedział Jacek
- Dzień dobry -  odezwał się Ola
- Miło Cię w końcu poznać. Jestem Kamila - przedstawiła się mama Jacka i uścisnęła ukochaną syna
- Ola. Panią też miło poznać. - powiedziała
- Chodźcie dzieci - kobieta zaprowadziła
- A gdzie tata? - zapytał aspirant
- W ogrodzie siedzi, chodźcie. Napijecie się czegoś?
- Wody - powiedział Jacek
- Ja także - odezwała się spięta Ola
- Nie ma co się bać - nagle odezwał się ktoś za nimi
- A Ty się nie bałaś? - spytał Jacek
- Ja, nie. Ja byłam przerażona - powiedziała jego szwagierka
Po kilku zdaniach wszyscy przeszli do ogrodu, tam Ola poznała ojca Jacka, Roberta. Wszyscy byli dla niej uprzejmi, strasznie ją polubili. Starsze małżeństwo Nowaków, wypytywali się o masę rzeczy, jednak nie dopytywali się o jej rodzinę, wiedzili o tym co stało się jej mamie od Jacka. Po trzech godzinach rozmów do Oli zadzwonił telefon, był to jej ojciec. Ola przeprosiła i odebrała:
-Nie... W Trzebnicy... Tak... Teraz?... Nie... Za 2-3 godziny...  Nie... Jasne, zaraz im przekaże... Pa...
Po skonczonej rozmowie Wysocka zwróciła się do Jacka, który był ciekawy kto i po co dzwonił
- Dzwonił ojciec. Brakuje mu dyżurnego i policjantów
- Czyli musicie się zbierać? - zapytała sierżant Nowak
- Ty też musisz - powiedziała do niej posterunkowa
- Ja? Po co? Nie ma policjantów w dochodzeniówce?
- Ma, ale szykuje się jakaś grubsza akcja i potrzebuje jak najwięcej policjantów
- No to na czekamy? Jedziemy.
Ola, Hubert (do którego także zadzwonili, że ma przyjechać na miejską), Jacek i Ola pożegnali się i jak najszybciej wyjechali do Wrocławia. Byli bardzo ciekawi jaka akcja się szykuje.
~~~~
Jak myślicie, jaka akcja może się szykować?
~~~~
No to mamy drugi rozdział dodany jednego dnia. Co o nim sądzicie?
Czekam na komentarze :*

Rozdział 15

Z dedykacją dla żabki, która zawsze komentuje moje posty. Bardzo Ci dziękuję:)
~~~~~~
Następnego dnia, godz. 13:38
Aleksandra od rana próbowała dodzwonić się do swojego chłopak, ten jednak nie odbierał i kobieta zaczynała się o niego martwić, do głowy momentami przychodziły jej najgorsze myśli, zastanawiała się Może coś mu się stało? Dlaczego tak szybko wyszedł z pracy? Dlaczego nie powiedział gdzie się tak śpieszy?
Gdy Ola po raz kolejny chciała wybrać numer Jacka, ktoś zadzwonił do drzwi. Kobieta jak najszybciej do nich podeszła i je otworzyła... Za drzwiami stał jej ukochany, Wysockiej spadł kamień z serca
- Cześć ślicznotko - zaczął Jacek, wchodząc do mieszkania swojej dziewczyny
- Cześć - odpowiedziała Ola
- Przepraszam, że tak szybko wczoraj poszedłem i nawet nie powiedziałem o co chodzi
- W takim razie gdzie byłeś?
- U brata. Musieliśmy załatwić pewne sprawy.
- Załatwić sprawy? O 22:00?
- Nooo takie rodzinne - tłumaczył aspirant
- No to trzeba było powiedzieć, że masz sprawy rodzinne do załatwienia, a nie pójść sobie bez słowa, a ja się tutaj później zastanawiam co się z Tobą dzieje, bo nie odbierasz - zdenerwowała się kobieta, jednak po chwili powiedziała ze spokojem - Martwiłam się, nigdy, więcej tak nie rób.
- Oczywiście, następnym razem Ci powiem - po tych słowach mężczyzna przytulił swoją ukochaną.
Po kilku długich chwilach tulenia się, nagle odezwał się Jacek.
- Szykuj się, porywam Cię - powiedział
- A gdzie mnie porywasz? - zapytała kobieta
- Niespodzianka
- O nie, tylko nie to, nienawidzę niespodzianek, no powiedz.
- Będziesz krzyczeć i nie pojedziesz jak Ci powiem
- Będę krzyczeć i nie pojadę jak mi nie powiesz idioto
- Jedziesz ze mną do Trzebnicy kochanie
- Po co? - zapytała, jednak gdy zobaczyła jego minę domysliła się po co - Nie, nie, nie, nie zgadzam się
- Ale kochanie błagam.
- Jak sie dowiedzieli?
- Mama ciągle mi mówiła, że powinienem sobie kogoś znaleźć i tak dalej, i po prostu w pewnym momencie nie wytrzymałem i  powiedziałem o Tobie. A kiedy powiedzieli, że chcą Cię poznać, powiedziałem, że poznają Cię dzisiaj - i wlaśnie w tym momencie Nowak głupkowato się uśmiechnął.
Aleksandra chociaż nie była zadowolona z tego w jakiej sytuacji postawił ją Jacek, postanowiła, że jednak pojedzie. Po godzinie, kobieta  przygotowała się i wraz z Jackiem ruszyli w drogę, w trakcie, której sporo rozmawiali.
- A co jak mnie nie polubią? - zapytała Aleksandra
- Pokochają Cię, a nie polubią - zapewniał ją Jacek
- A co jeśli nie?
- Jeśli ja Ciebie pokochałem to oni także
- No ale jeśli...
- Kochanie. Jeśli pokochali Olkę to Ciebie tym bardziej.
- Niby czemu tym bardziej?
- Serio się pytasz? Przecież znasz moją szwagierkę.
- No znam
- No właśnie, w sumie ona też tam będzie, więc nie ma co się stresować.
Para po niecałej godzinie dojechała do celu.
~~~~~~~
1. Jak rodzina Jacka zareaguje gdy poznają Ole? Pokochają ją czy nie?
~~~~~~~
I właśnie na tym skończę dzisiejsze opowiadanie:)
Mam nadzieję, że się podoba.
Czekam na komy.
Pozdrawiam

Zdjęcia z 4 sezonu

Witam Was serdecznie...
Na samym początku chcę życzyć Wam WESOŁYCH MIKOŁAJEK
Jak już zauważyliście w tytule chodzi mi o zdjęcia do kolejnego sezonu, a więc, szukałam, szukałam i znalazłam.
Zdjęcia znajdują się na FB na stronie: bergsport.pl

czwartek, 3 grudnia 2015

Rozdział 14

Tydzień później, 14:25, mieszkanie Jacka
- Jacek pośpiesz się! – krzyknęła Aleksandra
- No już, poczekaj chwilkę, nie ma co się śpieszyć – powiedział Jacek będąc w łazience
- Nie ma co się śpieszyć, doprawdy? Jestem ciekawa, co będzie jak wparujemy na odprawę totalnie spóźnieni, czy nawet na niej będziemy. O, a tak w ogóle Einsteinie to zaczynamy służbę za jakieś 35 minut i to dość mało czasu na przebijanie się przez całe miasto, przebranie się i tak dalej, więc RUSZAJ TEN TYŁEK, BO BĘDZIEMY MIELI PRZERYPANE!!! – krzyczała wkurzona Wysocka
- JAK 35 MINUT?! – ożywił się nagle Jacek, a po chwili dodał – No to zbieraj się, szybko
- Idiota, no po prostu, idiota – powiedziała Olka
- Słyszałem – odezwał się Jacek
- Miałeś słyszeć, a teraz chodź
Policjanci po 30 minutach dojechali na komendę i choć do miejsca pracy się nie spóźnili , to na odprawę nie zdążyli. Gdy komendant ich zauważył, wezwał ich do siebie.
- Wysocka, Nowak, co ma znaczyć to Wasze spóźnienie?! I wyjaśnijcie mi dlaczego spóźniliście się razem?!
- Jakie razem, żadne razem… - zaprzeczała posterunkowa
- Razem, widziałem Was, możecie mi wyjaśnić to? – zapytał inspektor Wysocki, a po chwili dodał – Aspirancie Nowak możesz już iść, na przyszłość lepiej bądź na czas. A Ty Wysocka zostań
- Co jest tato? – zapytała Aleksandra
- „Co jest tato” tylko tyle mi powiesz? Możesz mi powiedzieć co łączy Ciebie i Jacka?
- Mnie i Jacka? Nic nas nie łączy poza przyjaźnią
- Przyjaźnią? Doprawdy? To w takim razie powiedz mi co robiłaś u niego wczoraj. Widziałem Was.
- A co Cię to obchodzi! – wybuchła Aleksandra i już prawie wyszła , jednak w ostatniej chwili się rozmyśliła i powiedziała do ojca – Albo wiesz co? Powiem Ci co łączy mnie z Jackiem. Jesteśmy parą, i nie obchodzi mnie Twoje zdanie na ten temat. Kocham go.
I właśnie  w tym momencie Ola wyszła zostawiając swojego ojca samego. Wbrew pozorom Wojciech wcale nie był zły, lecz… zadowolony. Już dawno zauważył, że między tą dwójką coś jest, mężczyzna cieszył się, że są razem.

W tym samym czasie, Jacek pisał ze swoją szwagierką, martwił się o nią, wiedział co działo się z nią w przeszłości.

Po tym gdy sierżant mu odpisała żeby wpadł, Jacek schował telefon i czekał, aż jego dziewczyna skończy rozmowę z szefem.
~~~~~~~~~~~
Krótkie, bardzo krótkie, ja wiem i przepraszam Was bardzo. Mam tyle nauki, że po prostu nie wyrabiam, na przerwę świąteczną postaram się pisać częściej, tak samo w weekendy.
Jednak mam nadzieję, że pomimo tego, że jest krótko to jednak się podoba.
Jeśli kogokolwiek interesuje i nie wie jak zrobiłam te smsy to tu macie linka: http://zapytaj.onet.pl/html_server.php?id=a1267657f0815a6e633e5b5687c157be&preview=true&referer=http://zapytaj.onet.pl/Category/028,011/2,24795747,Jak_zrobic_sms_takiego_jak_na_blogu_.html
Czekam na komentarze.
Pozdrawiam.

czwartek, 26 listopada 2015

Odcinek 132

Hej ludzie!
Oglądaliście dzisiejszy odcinek? Ja tak i nie wiem jak Wy, ale jestem załamana (niby to tylko serial, ale emocje są). Nie wierzę w to, że Emilka może mieć HIVa, oby nie. A ta część, w której zadzwoniła Ola, nwm czy się przesłyszałam, ale chyba padł strzał, no masakra normalnie. Najgorsze jest to, że kolejna seria być może pojawi się w maju jak to było w przypadku rozpoczęcia serii 2, czyli czekają nas 4 długie miesiące oczekiwania.
Czekam na Wasze opinie
Pozdrawiam

środa, 25 listopada 2015

Rozdział 13

10:00 mieszkanie Oli
- Dzień dobry śliczna - powiedział Jacek do Aleksandry, która właśnie się obudziła
- Czeeeść - ziewnęła kobieta uśmiechając się
- Zbieramy się? - zapytał Nowak
- Jeszcze 5 minutek - odpowiedziała leniwie Wysocka
- Niech Ci będzie - powiedział aspirant, oboje znowu zasnęli.
O 12:00 zadzwonił budzik posterunkowej, para kiedy zobaczyła, że jest tak późno, natychmiast zerwała się z łóżka . Funkcjonariusze zapomnieli, że mieli o 14:00 być w pracy, Jacek jak najszybciej opuścił mieszkanie Oli i udał się do siebie, by wziąć prysznic i przebrać się, Ola także musiała się naszykować.
Po godzinie 13:30 szczęśliwa  Ola zjawiła się na komendzie, od razu spotkała Mikołaja
- Cześć młoda, a Ty co taka szczęśliwa? Jakaś udana randka była? - zapytał Mikołaj
- Cześć. Żebyś wiedział, że udana, nawet bardzo - odpowiedziała szczęśliwa
- Czekaj, czekaj... Jesteś zakochana
- No brawo odkrywco
- No to mów jak nazywa się szczęściarz
- A tego to Ci nie powiem póki co, w ogóle nie chcę żeby ktoś wiedział, że się z kimś spotykam, a mój ojciec już na pewno nie może o tym wiedzieć, mam nadzieję, że nikomu nie powiesz
- No jasne, że nie powiem
- Dziękuję. Chodźmy na patrol.

~~~~
Przepraszam, że opowiadanie takie w uj krótkie, ale nie mam dzisiaj za dużo czasu, nastepne powinno być dłuższe
Pozdrawiam

wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział 12

- Nie!
- Ale...!
- Nie ma żadnego "ale", nie kłóć się ze mną!
- Bo co mi zrobisz!
- Wypad do szkoły, pogadamy jak Twój ojciec będzie w domu
- Wal się! - krzycząc to Kamil wybiegł z domu
"Mam dość" właśnie po tej myśli Aleksandra Nowak, osunęła się po ścianie ze łzami w oczach, kobieta nie miała już siły do tego chłopaka, po raz pierwszy od kilku lat pojawiły się u niej te myśli, Nowak z dni na dzień miała ochotę się pociąć z bezsilności, jednak nie mogła, wiedziała, że nie może tego zrobić. Sierżant jak najszybciej ogarnęła się i wyszła do pracy, znowu to robiła, na ustach miała uśmiech, a w sercu ból, przyzwyczaiła się...
7:50 KMP Wrocław
- Witam pani sierżant - odezwał się Mikołaj Białach, który właśnie wchodził na komendę
- Siema Mikołaj - powiedziała Aleksandra, mijając się z nim. Kobieta jak zawsze zrobiła sobie kawę i usiadła przy swoim biurku czekając na partnera, oczywiście Pan Spóźnialski pojawił się na komendzie pół godziny po Nowak i zaczął narzekać na cały świat. Olka miała już dość swojego partnera, na szczęście zawsze mogła liczyć na swojego szwagra.
W tym samym czasie posterunkowa Wysocka znalazła czas na krótką pogawędke z Jackiem.
- Hej Jacek - przywitała się z nim posterunkowa
- O, hej
- Słuchaj mam do Ciebie pytanie. Masz może dzisiaj wieczorem czas? - zapytała Ola
- Dla Ciebie? Zawsze mam czas, a co?
- No wiesz chciałam Ci się zrewanżować za ten teatr, więc po prostu zapraszam Cię do siebie na kolację. To wpadniesz?
- Bardzo chętnie, kupię wino, co Ty na to?
- Okey, ale białe
- Nie ma sprawy
Po tej krótkiej rozmowie Aleksandra udała się na patrol, który był jednym z najspokojniejszych patroli.
20:00 Dom Nowaków
- Zapomnij - powiedział Kamil do swojego ojca
- Ty chyba naprawdę chcesz wylądować u babci w Arkadii - powiedział zdenerwowany już Hubert - W czym?
- Arkadia, taka wieś.
- Nie wyślesz mnie tam
- A chcesz się założyć?
- Idę do siebie - powiedział Kamil
- Wróć się! - krzyknął starszy z Nowaków
- Nie! - odkrzyknął młodszy, jednak po chwili znowu jego głos było słychać w całym domu - WŁĄCZ WI-FI!!!
Odpowiedziała mu cisza.
23:00 mieszkanie Oli
- Wiesz świetnie się bawie - zaczął Jacek
- Ja także- powiedziała Ola
- Słuchaj muszę Ci coś powiedzieć
- No to mów
- Kocham Cię - powiedział pewny siebie Jacek
- Czekaj, co? - zapytała Ola, która nie wierzyła własnym uszom
- Powiedziałem, że Cię kocham. Od pierwszego dnia w którym Cię zobaczyłem coś do Ciebie poczułem, nie mogłem przestać o Tobie myśleć. Zasypiałem i budziłem się myśląc o Tobie. Kocham Cię - powiedział Nowak
- Ja Ciebie też kocham - powiedziała Ola ze łzami w oczach, i wlaśnie w tym momencie zakochani zaczęli się całować, zostali parą...

~~~~
Napisałam, nie wierzyłam, że znajdę czas, ale udało się :)
Za miesiąc Wigilia!!!
Czekam na komentarze
Pozdrawiam :*

poniedziałek, 23 listopada 2015

Rozdział 11

- Cześć - powiedziała Ola wchodząc do pokoju patrolu dwa dni później
- O cześć Ola - odpowiedział jej Mikołaj
- Co Ty taki przygaszony?
- A wiesz, dziewczyny rano się awanturowały i obudziły mnie i Kamilę
- No to nie za fajna pobudka - skomentowała Wysocka
- Patrząc na to, że darły się o 4:00 to bardzo nie fajna. Ale dobra nie ważne chodźmy do radiowozu
Po dwu godzinnym patrolowaniu ulic patrol 05 w końcu dostał wezwanie, a mianowicie było nim kradzież w sklepie, na szczęście funkcjonariuszy ochroniarzowi udało się złapać złodziejaszków, oboje byli nie pełnoletni, więc rodzice obu chłopców zostali wezwani na komendę. Po godzinnym przesłuchaniu policjanci w końcu dowiedzieli się dlaczego chłopcy dopuścili się takiego czynu, dzięki temu funkcjonariusze udali się na kilku godzinny patrol, niestety nie minął on dwójce policjantów spokojnie, ciągle dostawali różne wezwania, jedne trudniejsze, a inne z kolei łatwiejsze, niestety przez masę wezwań służba Oli i Mikołaja przedłużyła się o dwie godziny. Wychodząc z komendy posterunkowa Wysocka trafiła na sierżant Nowak, która także zakończyła swoją służbę.
- Cześć. A Ty co taka zmęczona, ciężka służba? - zagadała do niej posterunkowa
- Hej. Problemy w domu, a nie ciężka służba. Co tam? - powiedziała sierżant
- Co się takiego dzieje, że aż tak źle z Tobą? - zapytała Wysocka
- Nic takiego - odpowiedziała Ola
- Słuchaj... Mogę się Ciebie o coś zapytać? Chodzi o Jacka
- No jasne, pytaj.
- Eh, chodzi o to, że powiedział mi kiedyś, że służył w prewencji, a jak się go zapytałam dlaczego już nie służy to zrobił się smutny i zmienił temat. Pewnie wiesz dlaczego- mówiła Aleksandra
- Aaa, o to chodzi, właśnie zastanawiałam się co mu jest. Wiesz to dość delikatna sprawa dla Jacka.
- To znaczy?
- Na początku, gdy Jacek zaczął pracę w policji to służył w prewencji, jego dowódcą w patrolu był przyjaciel jego i Huberta, z tego co słyszałam to byli jednym z najlepszych patroli w Trzebnicy. Jednak na jednej z niebezpiecznych akcji, jego dowódca, a zarazem przyjaciel zginął, a sam Jacek został postrzelony i w ciężkim stanie trafił do szpitala, od tamtej pory, postanowił, że będzie pracować za biurkiem.
Po opowieści szwagierki Jacka, Olę zatkało nie wiedziała co miała powiedzieć, jednak po pewnym czasie ocknęła się, pożegnała z sierżant i wróciła do domu, jednak ciągle myślała o tej historii.
~~~~~
Co sądzicie o dzisiejszym odcinku (129)? Ja osobiście cieszę się z zakończenia:)
A co sądzicie o rozdziale? Czekam na komy :)
Pozdrawiam i do następnego

niedziela, 22 listopada 2015

Rozdział 10

"Kocham ją" właśnie z taką myślą i uśmiechem na twarzy dzisiejszego dnia wstała Ola. Miała dzisiaj nocną zmianę, której wyjątkowo nie mogła się doczekać. Wysocka po dłuższej chwili wstała z łóżka, nie miała dzisiaj co robić, więc pomyślała, że po śniadaniu pójdzie na spacer. Dwie godziny później wybrała się do parku Południowego.
Jacek, który również miał na nockę, od rana nie wiedział co ze sobą zrobić. Na jego szczęście zadzwoniła do niego żona jego brata, która się także nudziła będąc sama w domu i postanowiła wyciągnąć swojego szwagra. Oboje pół godziny później spotkali się przy wejściu do parku południowego.
- Siema frajerze - zaczęła Aleksandra
- Frajerze? Dzięki. - powiedział Jacek
- Oj, tylko się nie obraź Jacku
- Możesz mi powiedzieć czemu ja z Tobą jeszcze gadam? - spytał aspirant
- Hmm, no nie wiem... Może dlatego, że mnie się nie da nie lubić?
- Ha. Ha.
- No dobra, sorki.
- Po co po mnie dzwoniłaś i tu ściągnałaś?
- Nudzę się sama w domu. Hubert w robocie, Kamil w szkole.
- Koleżanek nie masz?
- Mam, ale ich nie powkurzam
- Zabiję Cię kiedyś
- Okey. Przejdźmy się chłopcze.
Ola i Jacek chodząc tak bez celu po pewnym czasie natknęli się na posterunkową.
- Cześć Ola - powiedzieli razem, gdy tylko podeszli bliżej posterunkowej
- O cześć Wam - powiedziała Aleksandra wyrwana z zadumy
- Co Ty tak sama? - spytała jej imienniczka
- Jakoś tak, nie mam z kim chodzić, no wiecie, nie fajnie jest być singlem - tłumaczyła Ola
- Ta, ale bycie z kimś też czasami nie jest fajne - mówiła sierżant
- Być może - odpowiedziała jej Wysocka. I właśnie w tym momencie do Nowak zadzwonił telefon, i tak jak szybko zaczęła rozmowę tak samo ją skończyła, mówiąc do dwójki
- Dobra ja muszę lecieć po Kamila do szkoły. Widzimy się wieczorem na komendzie, narka - powiedziała Aleksandra zostawiając zakochanych samych
- Lubię ją - zaczęła Ola
- Ta, mało ludzi jej nie lubi, jest zbyt pozytywnie rąbnięta. - powiedział do niej Jacek uśmiechając się
- Co tam u Ciebie? - spytała Ola
- W porządku, a u Ciebie?
- Też. Nie powinieneś teraz spać, nockę mamy
- Mamy, czyli Ty też powinnaś spać
- I chyba zaraz tak zrobię
- Ja też. Kiedy służyłem w prewencji wręcz ich nienawidziłem, teraz ciut lepiej je znoszę
- Służyłeś w prewencji? Na prawdę? - spytała zdziwiona Ola
- Tak, na samym początku swojej kariery w policji - odpowiedział
- W takim razie czemu już nie służysz? - zapytała zaciekawiona Aleksandra
- Jakoś tak się złożyło - odpowiedział jej Jacek, który nagle zrobił się smutny
- Przepraszam, że zapytałam - powiedziała posterunkowa, a po chwili dodała - To, ja już będę lecieć, pa.
- Pa
Oboje poszli w swoją stronę. Gdy kilka godzin później zaczęli służbę prawie w ogóle się do siebie nie odzywali, Ola widziała, że Jacek jest smutny po tym gdy w parku zapytała go dlaczego nie pełni służby w prewencji, i właśnie to nie dawało jej spokoju.
~~~~
Udało się! Napisałam!
Jednak nie za bardzo wyszedł mi ten rozdział.
No dobra, ale czekam na wasze opinie.
Pozdrawiam i lecę oglądać Harrego Pottera :* <3

sobota, 21 listopada 2015

Rozdział 9

Następnego dnia w mieszkaniu Jacka, o 7:00 włączył się budzik. Mężczyzna wstał jak najszybciej, nie mógł się doczekać aż zobaczy Olę, wczoraj bardzo miło spędził z nią czas, po spotkaniu pisali ze sobą do 1:00 w nocy. Po pół godzinie aspirant wyszedł z mieszkania i poszedł na komendę.
- Cześć szwagierko - powiedział szczęśliwy Jacek do Aleksandry
- Siema szwagier, co Ty taki szczęśliwy? - spytała kobieta
- Po prostu mam dobry humor i tyle - odpowiedział jej mężczyzna
- Tak z samego rana masz dobry humor? Randka jakaś była? - spytała podejrzliwie sierżant
- Nie - Nowak nie chciał się przyznać
- Ta jasne. Jeśli nie byłeś na randce to ja królowa Bona jestem. - powiedział do niego Olka
- To była taka królowa?
- Była. A teraz się spowiadaj, z kim byłeś? - sierżant nie dawała za wygraną
- Z Olą Wysocką - odpowiedział cicho Jacek
- Z córką komendanta? Zalewasz. - zdziwiła się Nowak
- Nie zalewam, na prawdę z nią byłem
- No to szacun, jednak nie jesteś takim frajerem
- No dzięki jędzo, jak mój brat może z Tobą wytrzymywać. Dobra lecę się przebrać i spadam na odprawę. Do później - powiedział Nowak odchodząc
- Do później - odpowiedziała jego szwagierka.
O 8:00 zaczęła się odprawa. Ola i Jacek ciągle się na siebie patrzyli, nie umknęło to uwadze Mikołaja, który w radiowozie zaczął temat.
- Olka? Mogę się o coś spytać? - rozpoczął Białach
- Pytać możesz, ale nie wiem czy Ci odpowiem - powiedział Aleksandra
- Czy Ciebie i naszego dyżurnego coś łączy? - spytał
- Nie, no skądże. Czemu się pytasz?
- Bo zauważyłem jak dzisiaj się na siebie ciągle patrzyliście i jakoś tak pomyślałem, że wy coś... - tłumaczył Mikołaj
- Aha - odpowiedział Ola
Po godzinnym patrolowaniu ulic Wrocławia odezwał się dyżurny
- 00 zgłoś do 05
- 05 zgłaszam się. Co masz dla nas?
- Wiecie gdzie mieszka Emila Drawska?
- Wiemy. A co się dzieje?
- Jakaś awantura u niej w domu, pośpieszcie się
- Okey, jedziemy.
Po 10 minutach patrol 05 przyjechał do Emilli. Do Emilii przyjechał jej ojciec i od razu wywołał awanturę. Funkconariusze, gdy tylko zbliżyli się do mężczyzny wyczuli od niego woń alkoholu, mężczyzna na widok policjantów zaczął zachowywać się jeszcze agresywniej.
- Niech się pan uspokoi, bo zakuje pana - powiedział Mikołaj próbując zachować spokój
- W dupe mnie psie pocałuj - odpowiedział mu Andrzej
- Grzeczniej - warknął Mikołaj
- Spieprzaj - odwarknął mu Drawski i rzucił się na niego, Mikołaj jednak był dużo szybszy (i nie pijany), więc zakuł go w kajdanki, a Ola w tym czasie poszła do roztrzęsionej Emilki i pocieszała ją. Po opisaniu dyżurnemu sytuacji i przewiezieniu ojca Emilii na izbę wytrzeźwień, zespół wrócił na miasto, na którym było wyjątkowo spokojnie, dzięki temu policjanci zakończyli służbę o wyznaczonej porze i już o 17:00 mogli iść do domu. Przy wyjściu z komendy Aleksandra usłyszała rozmowę Jacka z jego szwagierką:
- Zależy Ci na niej? - spytała sierżant
- Na kim? - odpowiedział jej pytaniem aspirant
- Na Wysockiej baranie, przecież o niej gadamy - powiedziała Nowak
- Zależy, nawet bardzo... Kocham ją - przyznał się nieświadomy tego, że jego ukochana to słyszy.
Na jego słowa Wysocka uśmiechnęła się i powiedziała w myślach " Też Cię kocham... Bardzo..."
~~~~~~
Jej, udało mi się coś napisać, jestem wielka (tzn z moim 150 cm jestem mała, ale oj tam). Coraz bliżej do połączenia Olusi i Jacusia <3
Czekam na komentarze...
I do następnego (postaram się napisać i wstawić jutro, ale nic nie obiecuję)
Pozdrawiam gorąco w te zimne dni :)

poniedziałek, 16 listopada 2015

Rozdział 8 część 2

Po zakończeniu służby, Ola jak najszybciej udała się do domu, aby przygotować się do wspólnego wyjścia z Jackiem. Gdy weszła do domu od razu poszła poszukać jakichś ciuchów na wyjście, posterunkowa stała przed szafą koło godziny, kobieta chciała wyglądać idealnie na tym spotkaniu. Po namyśle uznała jednak, że nie będzie jakoś się stroić. W tym samym czasie Jacek skończył służbę, przebrany już w cywilne ciuchy szedł zanieść raporty do szafki. Gdy mężczyzna wszedł do pokoju, zauważył, że Mikołaj jeszcze nie opuścił komendy, bardzo zdziwił się na jego widok, myślał, że tak samo jak Ola poszedł już do domu.
- A Ty co tu jeszcze robisz? - spytał zaciekawiony Jacek
- Ahh, ciężka służba, właśnie skończyłem pisać rapoty i nawet nie mam siły się ruszyć - odpowiedział mu Białach
- Wiem jak to jest. Służba w prewencji nie jest dla delikatnych - powiedział młodszy z mężczyzn, a po chwili dodał - Dobra, pogadamy jutro. Cześć.
- Cześć
Pół godziny później Jacek był już u siebie w domu, szybko podszedł do szafy i wyciągnął z niej elegancką bluzkę, chciał zrobić na Oli jak najlepsze wrażenie.
O godzinie 19:00 oboje zjawili się w wyznaczonym miejscu.
- Cześć Ola. Ślicznie wyglądasz.
- Cześć Jacek. Ty też świetnie wyglądasz. Idziemy?
- Oczywiście
Po niecałych dwóch godzinach sztuka się zakończyła, Oli i Jackowi strasznie się podobało, nie tylko ze względy na wspaniałą sztukę, ale dlatego, że byli tam razem. Podczas drogi powrotnej wygłupiali się, śmiali, a ludzie dziwnie się na nich patrzyli. Przed północą wrócili do domu, oboje zastanawiali się czy nie była to pierwsza randka, w głębi serca mieli nadzieję, że jeszcze wyjdą gdzieś wspólnie.
~~~
Ta dam!!! Coś udało mi się napisać, przepraszam, że taki krótki. Mam dużo nauki i mało czasu na bloga, ale postaram się dodawać rozdziały najszybciej jak sie da.
Pozdrawiam

Hejka:)

Tak sobie pomyślałam czy nie napisać o sobie jakiś faktów, co Wy na to?
Więc tak, jeśli jesteście czegoś ciekawi (ale pewnie nie, bo kto by się mną interesował) to napiszcie mi pytania na które mam odpowiedzieć

Serdecznie pozdrawiam :*

sobota, 14 listopada 2015

Rozdział 8 część 1

6 miesięcy później
Od rozpoczęcia pracy przez Jacka minęło pół roku. W tym czasie trochę się pozmieniało, wszyscy policjanci polubili Jacka, a on ich, czuli się jak jedna wielka rodzina. Aspirant pogodził się ze swoim bratem i jego żoną. Tylko jedna rzecz prawie się nie zmieniła, a mianowicie jego miłość do posterunkowej Wysockiej, z dnia na dzień stawała się dla niego coraz ważniejsza. W ciagu tych kilku miesięcy Mikołaj pogodził się z żoną i znów są szczęśliwi. A co się działo u Emilki i Krzyśka? Otóż stali się szczęśliwą parą. Tego dnia, czyli w poniedziałek, Jacek postanowił w końcu zrobić jakiś krok, a mianowicie postanowił, że zaprosi ją do teatru, akurat dostał dwa bilety od kumpla na jakieś zabawne przedstawienie. Mężczyzna wstał o 6:30, ubrał się, zjadł śniadanie i koło 7:10 wyszedł z domu, po 20 minutowym spacerze doszedł na komendę, jak najszybciej poszedł się przebrać, wiedział, że posterunkowej jeszcze nie ma, ponieważ jej mundur leżał tak samo złożony jak wczoraj ( nie wiem jak to jest z tymi ich mundurami - od aut.). Nowak postanowił poczekać na Olę na korytarzu, był bardzo zdenerwowany i chodził w kółko, na jego szczęście na korytarzu nikogo nie było. Po 10 minutach chodzenia w tą i spowrotem, aspirant usłyszał kroki, miał nadzieję, że należą one do Wysockiej i rzeczywiście należały, bo po chwili na korytarzu pojawiła się kobieta
- Dzień dobry, pani posterunkowa - zaczął Jacek
- Tak wcześnie rano i już wiadomo, że dobry? - powiedziała Ola
- No, kiedy na korytarzu spotyka się tak piękne kobiety no to musi być dobry - ciągnął
- Jacuś, możesz już przestać w kółko robić sobie żarty?
- A co jeśli tym razem to nie są żarty?
- Nie?
- Nie, serio. Jeszcze nigdy nie byłem tak poważny - powiedział uśmiechając się Jacek
- Ta, jasne, a zza rogu zaraz wyskoczy Mikołaj i oboje będziecie ze mnie polewać - odpowiedziała kobieta i próbowała odejść, jednak mężczyzna jej na to nie pozwolił
- Nie. Proszę. - powiedział mężczyzna dając jej kopertę
- A co to takiego? - zapytała zaciekawiona Aleksandra
- Bilety - odpowiedział Jacek
- Bilety? - spytała Ola
- Tak, do teatru. Wiesz pomyślałem, że może zechciałabyś pójść ze mną na przedstawienie - mówił nagle zdenerwowany Jacek, bał się, że kobieta mu odmówi
- Hmm, wiesz Jacek trochę się na Tobie zawiodłam, za kogo Ty mnie masz za pannę lekkich obyczajów?
- Ale ja...
- No chyba najpierw wypadałoby zapytać mojego ojca
- Twojego ojca? Serio? - zapytał zdziwiony Jacek, na te słowa Ola już nie wytrzymała i wybuchła śmiechem
- Nie no żartowałam. - a po chwili dodała - Ale bardzo chętnie pójdę z Tobą. Uwielbiam teatr.
- Naprawdę?
- Na prawdę
- W takim razie o 19:00, pod Fredro - powiedział aspirant dając jej bilety
- Okey - odpowiedziała posterunkowa z wielkim uśmiechem na ustach i odeszła się przebrać
Plan Jacka udał się, mężczyzna nie mógł się doczekać dzisiejszego wieczoru, po chwili udał się do swoich obowiązków.
~~~~
Rozdział będzie podzielony na dwie części, ponieważ jak na razie nie wiem co napisać. Może jak wrócę z kina to coś mi do głowy wpadnie.
Do następnej części.
Pozdrawiam.

środa, 11 listopada 2015

Rozdział 7

Następnego dnia, czyli w poniedziałek, Ola i Jacek musieli iść do pracy. Mężczyzna cieszył się, że zobaczy swoją ukochaną, jednak jego entuzjazmu nie podzielała Ola, ciągle myślała kim była kobieta spod centrum handlowego. Posterunkowa przyszła na komendę około godziny 7:25, gdy przyszła od razu poszła się przebrać w mundur, a następnie udała się do kuchni by zrobić sobie herbatę. Chwilę później do kuchni wszedł Mikołaj, który wywołał ją z myśli.
- Cześć Ola. Jak minął Ci weekend? - spytał Białach
- Cześć Mikołaj. Dobrze, a Tobie? - powiedziała smutna Wysocka
- Mi minął świetnie. Ale Tobie nie i to widać. Mów co jest - odpowiedział aspirant
- Nie chcę o tym gadać. Chodźmy na odprawę.
Po pół godzinnej odprawie, patrol 005 udał się na patrolowanie ulic Wrocławia. Po godzinie jeżdżenia bez celu po mieście, wezwał ich dyżurny, który miał dla nich wezwanie, chodziło o małą bójkę w parku, funkcjonariusze szybko uwinęli się z tą interwencją. O godzinie 15:00 postanowili, że zrobią sobie przerwę.
- 00 zgłoś dla 05
- 00 zgłaszam. Co jest Piątka?
- Jeśli nie masz dla nas żadnych interwencji to zgłaszamy przerwę, i wracamy na firmę coś zjeść. - powiedział aspirant
- Okey. Przyjąłem. - odpowiedział Jacek
Na komendzie policjanci od razu udali się na stołówkę. Gdy Ola podeszła do pani Zosi, ta ją zagadała.
- A co panna Aleksandra taka smutna?
- Nie jestem smutna pani Zosiu
- Widzę, że coś jest nie tak Olu
- Ehh, pani Zosiu, chodzi o pewnego chłopaka
- No to opowiadaj dziecko, ulży Ci
- Zakochałam się w pewnym mężczyźnie, ale nie mam u niego szans. Widziałam go z jakąś kobietą, wyglądali jakby się znali od lat.
- A wiesz kim byłam ta kobieta?
- Nie wiem
- Posłuchaj dziecko, ta kobieta mogła być na przykład jego siostrą, kuzynka lub szwagierką. Nie ma się co zamartwiać na zapas.
- Chyba ma pani rację.
- Nie chyba, a na pewno dziecko. - powiedziała pani Zosia do Oli dając jej obiad
- Dziękuję - odpowiedziała posterunkowa
Po zakończeniu przerwy policjanci udali się na patrol, mieli tam kilka małych zgłoszeń, więc około godziny 20:00 zakończyli służbę. Gdy kończyli pisać raporty, wszedł Jacek.
- Witam panie dyżurny - odezwał się Mikołaj
- Cześć Wam - odpowiedział Jacek
- Masz jakieś plany na dziś? Wiesz pomyślałem, że możemy wyskoczyć ma mecz i piwo.
- Bardzo chętnie Mikołaj, ale dzisiaj nie dam rady
- Jakaś randka się szykuje?
- Nie. Siostra przyjechała.
- Aaa, no to nie zatrzymuje. Do jutra. Cześć. - powiedział Mikołaj
- Cześć - odpowiedział
- Pa - wtrąciła się Ola
- Pa - powiedział do niej uśmiechając się Jacek
~~~~
Dzisiaj jakoś mi rozdział nie wyszedł, przepraszam.
Czekam na komentarze.

A teraz: Języku francuski idę się Ciebie uczyć (gówniany sprawdzian -.-)

Pozdrawiam serdecznie

poniedziałek, 9 listopada 2015

Rozdział 6

Posterunkowa Wysocka wstała około godziny 10:30, myślami była ciągle przy Jacku, nie mogła o nim zapomnieć. Ciągle zastanawiała się dlaczego ją odprowadził do domu, Aleksandra doskonale wiedziała, że przystojny aspirant mieszkał dużo dalej od niej, prawdopodobnie miał mieszkanie niedaleko jej ojca. Dzisiaj była niedziela, a Ola jak zawsze co tydzień przychodziła do swojego ojca na obiad, tym razem nie miało być inaczej. Kobieta zastanawiała się czy idąc do ojca spotka mężczyznę, w których się zauroczyła. Posterunkowa po pewnym czasie postanowiła, że pójdzie na zakupy do galerii, więc ubrała się, pomalowała i wyszła. Kobieta idąc rozkoszowała się pięknem jesieni, tego dnia było wyjątkowo ciepło jak na tą porę roku. Ola spacerowała po parku, jako małe dziecko uwielbiała to, zawsze po niedzielnym obiedzie, razem z mamą i tatą wychodzili na spacery, byli wtedy bardzo szczęśliwi, jednak szczęście, jak to szczęście, było ulotne i minęło z chwilą, gdy rodzina dowiedziała się o śmiertelnej chorobie Joanny. Na te wspomnienia Aleksandra uroniła łze, dla większości ludzi, kobieta wydawała się być bardzo silna, jednak prawda była inna, dziewczyna była osobą bardzo wrażliwą, chociaż pomimo wielu przykrości jakie ją spotkały uśmiechała się w miarę często i to dzięki temu ludzie jej ufali. W galerii od razu rzuciła się na wyprzedaże, po kilku godzinach znalazła parę świetnych ciuchów, które natychmiast kupiła. Wychodząc z centrum handlowego, policjantka zauważyła Jacka. Gdy go zauważyła od razu się uśmiechnęła, jednak gdy chwilę później w jego ramiona rzuciła się piękna brunetka, Ola się załamała. Dla Wysockiej było jasne, że dobrze się znali. Smutna dziewczyna od razu udała się do domu, nie miała już ochoty na nic, najchętniej położyłaby się do łóżka i płakała w poduszkę, jednak nie mogła, widziała, że musi udać się do swojego ojca na obiad, nie chciała mu odmawiać, nie miała pomysłu na wymówkę, a przecież nie chciała mu powiedzieć prawdy.
Dla Nowaka dzień zaczął się prawie tak samo jak u Aleksandry, gdy mężczyzna wstał i zjadł śniadanie postanowił, że przejdzie się gdzieś, nogi zawiodły go aż do galerii. Jacek nie wiedział jaka niespodzianka go tam czeka. Na aspiranta nagle rzuciła się pewna brunetka, której dawno nie widział, jednak na jej widok cały się rozpromienił, nie spodziewał się jej tutaj. W towarzystwie ślicznej, brązowowłosej dziewczyny spędził prawie całe popołudnie. Wracając do domu mężczyzna zanim wszedł do klatki, zauważył Aleksandrę, tak samo jak ona jego.
Przez dłuższą chwilę patrzyli na siebie...
I właśnie w tym momencie oboje zrozumieli, że wcale nie są w sobie zauroczeni...
Zrozumieli, że są w sobie zakochani...
~~~~~
1. Jak myślicie kim była kobieta, z którą Ola zobaczyła Jacka?

~~~~
No, i mamy rozdział szósty, pisany na szybko, więc fajny to on nie jest za bardzo. Rozdział byłby dłuższy, gdyby nie to, że przez większość mojego wolnego czasu uczyłam się ukochanych pierwiastków na kochaną matmę (czujecie ten sarkazm?) Jutro postaram się napisać coś lepszego, a póki co czekam na Wasze komentarze. Serdecznie pozdrawiam.

sobota, 7 listopada 2015

Rozdział 5

- Kochanie, wstawaj.
- Po co?
- Trzeba się rozpakować do końca
- Jeju, jak ja nie cierpię przeprowadzek. Daj mi pięć minutek.
- Oh Ty leniu
- Ty nie lepszy
- To Ty potrafisz spać do 15:00
- Czepiasz się
- Idę zrobić śniadanie
- Hubert?
- Hm?
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też
Po 10 minutach Aleksandra wstała i zeszła na dół do swojego męża - Huberta. Po dwóch latach mieszkania w Kołobrzegu, Ola zapragnęła wrócić do Wrocławia, miasta, w którym to wszystko się zaczęło. To tutaj studiowała, poznała Huberta, wyszła za mąż i stała się szczęśliwa. W swoim rodzinnym mieście, czyli w Kielcach zostawiła swoją przeszłość. W województwie dolnośląskim dopadły ją nie za ciekawe rzeczy i właśnie to doprowadziło do wyjazdu rodziny. Od trzech lat jest mężatką, jest bardzo szczęśliwa, ale czasami gdy przypomina sobie o byłej żonie Huberta czuję się bardzo źle, pomimo tego, że Nowak zapewnia ją, że wcale nie myśli o niej niej jako "ta druga", czasami w jej myślach pojawia się to.
- Kamil! Śniadanie! - krzyknął Hubert
- Daj mi jeszcze spać tato! - odkrzyknął Kamil
- Masz 15 minut ma ruszenie tyłka z łóżka i zejście do mnie i Oli. - krzyknął do swojego syna Hubert
- Okey
Po 10 minutach małżeństwo usłyszało jak ktoś zbiega ze schodów i wchodzi do kuchni.
- Cześć tato, cześć Ola - przywitał się Kamil, syn Huberta
- Cześć - odpowiedzieli mu dorośli
- Jakieś plany na dzisiaj? - spytała Ola
- A co Cię to obchodzi - warknął do niej syn jej męża
- Kamil, grzeczniej. Co Ci znowu nie pasuje? - spytał zdenerwowany Hubert
- Ona mi nie pasuje. Niech przestanie zgrywać troskliwą. Nie jest moją matką i nigdy nią nie będzie, nie mam zamiaru akceptować tej zdziry, już dawno Ci to mówiłem, Wychodzę! - krzyknął Kamil trzaskając drzwiami.
Słowa Kamila bardzo zraniły Aleksandrę, kobieta dobrze rozumiała, że wolałby na jej miejscu widzieć swoją matkę. Jednak Kinga, jego mama już dawno od nich odeszła. Kamil miał wtedy 6 lat, nie pamiętał jej za dobrze, ale i tak za nią tęskni. Rok później w ich życiu pojawiła się ona. Brązowowłosa, drobna kobieta o zielonych oczach, wprowadziła do ich życia coś nowego. Jednak gdy oświadczyli, że chcą się pobrać, wówczas jedynastoletni Kamil się zbuntował, nie chciał, żeby Ola zajęła miejsce jego mamy. Chłopak w tej chwili ma 14 lat i nienawidzi żony swojego ojca. Młody chłopak nie zdaje sobie sprawy z tego ile jego macocha dla niego robi, nie wie, że to ona usprawiedliwia jego wagary, że broni go przed ojcem
- Jako małe dziecko był dużo lepszy - odezwał się nagle Hubert
- Powiadasz? Ja tam go rozumiem - powiedziała do niego Ola
- Rozumiesz? Obraża Cię i traktuje jak śmiecia, a ty mi tu wyskakujesz, że go rozumiesz? Co jest z Tobą... - zdziwił się mężczyzna
- Wychowuje się bez matki, zamiast niej jest jakaś baba, która pojawiła się tak nagle. - mówiła smutno kobieta, ona w głębi duszy chciała żeby Kamil ja zaakceptował.
- Jeszcze Cię zaakceptuje, przyzwyczai się do tego - zapewniał ją jej mąż, a po chwili zapytał - Gdzie masz przydział?
- Na Miejską, a Ty? - spytała sierżant
- Jeszcze nie wiem. Rozważają Miejską, a Grabiszynek. - odpowiedział jej aspirant.
Oboje byli policjantami, za każdym razem, gdy jedno z nich było w jakiejś niebezpiecznej sytuacji, drugie się martwiło. Najbardziej martwił się Hubert, znał swoją małżonkę i wiedział, że może popełnić jakąś głupotę, dlatego od dawna próbował ją namówić na rezygnację ze służby, dużo bardziej wolał by Aleksandra siedziała za biurkiem i uczyła o faraonach i piramidach. Mężczyzna nie wiedząc co ma robić starał się ją namówić na dziecko, jednak gdy tylko poruszał ten temat zaczynała się kłótnia, Nowak doskonale wiedział, że jego żona nie chce mieć dzieci, nie wiedział tylko dlaczego.
- Zaprosiłem rodziców i rodzeństwo do nas w niedzielę. Chciałbym im wszystko powiedzieć i przeprosić za ten wyjazd - zaczął mężczyzna
- Wszystko? - przestraszyła się kobieta
- Prawie, nie powiem im dlaczego dokładnie wyjechaliśmy tak z dnia na dzień - uspokoił ją mąż
- To dobrze - odpowiedziała mu Aleksandra

~~~~~
1. Jak myślicie, dlaczego rodzina wyjechała aż na tyle czasu? Co mogło się wydarzyć, że podjęli taką decyzję?
2. Co sądzicie o małżeństwie Huberta i Oli? A co o zachowaniu Kamila, czy chłopak wreszcie zaakceptuje swoją macochę?

~~~~~
Ta dam! I kolejny rozdział, tym razem opisywał nie Olę i Jacka, tylko Olę i Huberta, to będzie także blog o tej dwójce (ale głównymi bohaterami będą Ola i Jacuś)
Jak podobał się pierwszy rozdział o tym małżeństwie?
Czekam na komentarze
Pozdrawiam :*

Rozdział 4

Do Jacka dzwoniła osoba z którą nie rozmawiał od prawie dwóch lat, był to jego starszy brat - Hubert. Mężczyźni kiedyś byli ze sobą bardzo związani, jednak coś wydarzyło się w życiu ich rodziny i zaczęli się od siebie oddalać. Jacek po pewnym czasie odebrał, był bardzo ciekaw co jego starszy brat chciał.
H: Cześć Jacek. Wiem, że pewnie jesteś zdziwiony i cholernie zły na mnie, ale chcę z Tobą pogadać.
J: Cześć Hubert. Masz rację, ale jestem bardziej zły niż może Ci się wydawać. Mów czego chcesz.
H: Wracam, z Olą i Kamilem. Chciałem się z Wami wszystkimi spotkać, przeprosić i wyjaśnić.
J: Wszystkimi?
H: Tak, dokładnie. Miałbyś czas w niedzielę o 16:00?
J: Ta, wpadnę. Jestem ciekawy co nam takiego powiesz. Napisz mi później adres. Muszę kończyć, jestem w pracy. Na razie.
H: Okey, na razie.
I na tym skończyła się rozmowa Huberta z Jackiem. Młodszy Nowak dalej zastanawiał się co się stało, że jego brat postanowił wyjechać z Kołobrzegu i wrócić do Wrocławia. Jego rozmyślania przerwał dzwoniący telefon, mężczyzna zgłosił mu awanturę domową. Jacek postanowił wysłać tam patrol 05
- 00 zgłoś dla 05 - powiedział Jacek przez radio
- 05 zgłaszam- odezwała się Ola
- Jedźcie na ulicę Grunwaldzką 12/8. *
- A co się tam dzieje?
- Sąsiad zgłasza jakąś awanturę domową.
- Okey, przyjęłam, bez odbioru.
Ola i Mikołaj udali się na adres interwencji. Gdy dotarli na miejsce, od razu usłyszeli głośną kłótnię. Gdy zapukali otworzyła im kobiet, nie była zdziwiona na widok funkcjonariuszy, wręcz przeciwnie, wyglądała jakby kamień spadł jej z serca.
- Dzień dobry. Aspirant Mikołaj Białach i posterunkowa Aleksandra Wysocka. Jesteśmy, bo jeden z sąsiadów zgłaszał, że jest tu jakaś awantura. - powiedział Mikołaj
- Dzień dobry. I bardzo dobrze, że zadzwonił na policję, zapraszam do pokoju.
- Dziękujemy. Możemy wiedzieć co się dzieje?
- Ależ oczywiście. Proszę zabrać tego pana - kobieta wskazała im mężczyznę. Na widok policji, wskazana osoba próbowała uciec, jednak policjanci go złapali. Okazało się, że facet, to były mąż kobiety. Mężczyzna siedział za pobicie swojej żony i dostał zakaz zbliżania się do niej. Po przyjechaniu na komendę, funkcjonariusze spisali zeznania, przy okazji wysłuchując o sobie kilku niezbyt miłych rzeczy, i zaprowadzili mężczyznę do profosa, który wiedział co dalej robić. Po tym zgłoszeniu wrócili do patrolowania ulic, nie zdarzyło tam się nic ciekawego, jedynie bójki i kradzieże. Około godziny 17:30 wrócili na firmę by spisać raporty i jak najszybciej zakończyć służbę. Gdy uzupełnili raporty na ich szczęście wpadł dyżurny, któremu je przekazali. Na widok Jacka, Mikołaj wpadł na pewien pomysł.
- Ei, Jacek masz może na dzisiaj jakieś plany? - zapytał aspirant
- Ja nie, a co, na randkę chcesz mnie zaprosić? - zażartował dyżurny
- Na randkę to nie, tylko na wypad na małe piwko. - zaproponował
- Okey mi pasuje - po tych słowach Jacek dyskretnie wskazał na Olę.
- Ola, a Ty idziesz z nami czy coś zaplanowałaś? - spytał Białach, który zauważył znak Nowaka
- Nie chcecie iść sami? No wiecie, męski wypad - powiedział posterunkowa
- Nie, bardzo chętnie poszli byśmy z Tobą - powiedział Mikołaj
- No to dobra. - zgodziła się Wysocka
- W takim razie chodźmy się przebrać - odezwał się Mikołaj
- Ja zaniosę te raporty, poczekajcie na mnie chwilę - powiedział Jacek
- Raczej to ja i Ty będziemy czekać na Olkę. Wiesz, jak z kobietami jest. - powiedział Białach
- No jasne. Zaraz będę. - odpowiedział Jacek odchodząc.
W tym czasie Ola i Mikołaj poszli się przebrać. Oczywiście tak jak Mikołaj przewidział musieli czekać na Olę. W pubie spędzili razem miło czas, poznali się lepiej i pożartowali. Około północy postanowli, że pójdą już do domu. Jacek nie chcąc, żeby Ola szła po nocy sama, postanowił, że ją odprowadzi, pomimo tego, że miał w drugą stronę do swojego mieszkania. Idąc do domu Oli, Jacek opowiedział dziewczynie więcej o sobie, a ona zrobiło to samo. Pod blokiem Wysockiej na pożegnanie przytulili się, gdy Aleksandra weszła do klatki, aspirant dopiero zaczął iść do domu. W jego myślach ciągle pojawiała się postać policjantki, nie mógł o niej zapomnieć, zapomniał nawet o swoim bracie i rodzinnych problemach.
~~~~~
* Nazwa ulicy wymyślona. Nie jestem z Wrocławia, więc nie mam pojęcia czy taka ulica istnieje.
~~~~
1. Jak myślicie co się stało w rodzinie Nowaków, że Hubert zerwał z nimi kontakt?
2. Czy jako funkcjonariusz policji, będzie pracował na tej samej komendzie co jego brat czy na innej?
~~~
Rozdział tym razem pisany godzinę, a nie trzy dni ;) haha
Mam nadzieję, że się podoba.
Czekam na komentarze:)
Serdecznie pozdrawiam.

piątek, 6 listopada 2015

Rozdział 3

O godzinie 6:00 w całym mieszkaniu Oli rozbrzmiał się budzić. Dzisiejszy dzień rozpoczęła z uśmiechem na ustach, miała dzisiaj poznać ich nowego dyżurnego. Wcześniej rozmawiała ze swoją koleżanką, z którą pracowała w administracji, dowiedziała się, że do Jacka wzdycha już połowa policjantek. O godzinie 7:30, Aleksandra opuściła swoje mieszkanie i udała się do pracy. Po przebraniu się, poszła do pokoju, gdzie czekał na nią Mikołaj.
- Hej, to co idziemy na odprawę? - jako pierwsza odezwała się Ola
- Hej, no jasne - powiedział aspirant - a przed wyjazdem musi skoczyć jeszcze do dyżurnego, trzeba w końcu pójść i zanieść ten raport z nocki
- Ta. Dyżurnego nie będzie na odprawie?- spytała posterunkowa
- Nie, ma tyle roboty, że ciągle biega po firmie - odpowiedział Mikołaj
- Drugi dzień w pracy i tyle roboty ma? No nieźle. Dobra chodźmy na odprawę - powiedziała Aleksandra. Na odprawie jak zawsze były nowinki z Komendy Głównej oraz przydzielanie rewirów. Po zakończeniu odprawy Mikołaj i Ola udali się po raport, który trzeba było zanieść Jackowi. Idąc do dyżurki posterunkową zaczepił komendant, by z nią porozmawiać, a Mikołaj udał się do dyżurnego.
- No, witam nowego. Mikołaj. - przedstawił się Białach
- Nowego? Jak miło. Jacek. - przedstawił siebie dyżurny
- Trzymaj ten raport, o który się tak ubiegasz - powiedział aspirant
- O, nareszcie, dzięki.
- Cześć chłopaki - powiedziała Olka wchodząc do dyżurki
- O, Ola, poznajcie się. Ola to nasz nowy dyżurny, Jacek. Jacek, to moja partnerka z patrolu, Ola - przedstawił Mikołaj
- Witaj, miło Cię poznać - powiedział Nowak całując Wysocką w dłoń
- Ciebie też miło poznać - odpowiedziała mu Aleksandra, rumieniąc się
- No dobra, koniec tego dobrego. Panie dyżurny wpisuj nas na działania, chodź Olka - odezwał się Mikołaj.
Po wyjściu od dyżurnego funkcjonariusze udali się do radiowozu. Zauroczona Ola myślała ciągle o Jacku, tak samo jak on o niej. Jego rozmyślania przerwał dzwoniący telefon, gdy spojrzał na wyświetlacz, ujrzał numer, którego od dawna nie wybierał.
~~~~
Jak myślicie kto zadzwonił do Jacka? I co osoba dzwoniąca od niego chciała?
~~~~~
Nareszcie napisałam:) po trzech dniach mi się udało. Mam nadzieję, że się podoba. Czekam na Wasze komentarze. Pozdrawiam :*

wtorek, 3 listopada 2015

Informacje: Hubert Nowak

Imię: Hubert
Nazwisko: Nowak
Wiek: 34 lata
Płeć: mężczyzna
Rodzina: Kamila Nowak (matka)
Robert Nowak (ojciec)
Jacek Nowak (młodszy brat)
Weronika Nowak (młodsza siostra)
Kamil Nowak (syn)
Partner życiowy: Kinga Nowak (była żona)
Aleksandra Nowak (żona)
Data urodzenia: 25 maja 1981
Miejsce urodzenia: Trzebnica
Wykształcenie: technik mechanik
Praca: policja
Stopień służbowy: starszy aspirant
Wydział: Kryminalny
Kolor włosów: czarny
Kolor oczu: zielony

Informacje: Aleksandra Nowak

Imię: Aleksandra
Nazwisko: Nowak
Nazwisko rodowe: Talarczyk
Wiek: 28 lat
Płeć: kobieta
Rodzina: Aneta Talarczyk (matka)
Grzegorz Talarczyk (ojciec)
Patryk Talarczyk (młodszy brat)
Bartosz Talarczyk (młodszy brat)
Kamil Nowak (pasierb)
Partner życiowy: Hubert Nowak (mąż)
Data urodzenia: 17 sierpnia 1987
Miejsce urodzenia: Kielce
Wykształcenie: magister Historii
Praca: policja
Stopień służbowy: sierżant
Wydział:  Dochodzeniowo - Śledczy
Kolor włosów: brązowy
Kolor oczu: zielony

Rozdział 2

Dla Jacka Nowaka dzień zaczął by się zupełnie tak samo jak każdy inny, jednak w tym dniu miał zacząć pracę na Komendzie Miejskiej Policji we Wrocławiu. Jacek około godziny 7:20 wyszedł z domu i ruszył w kierunku nowego miejsca pracy, zależało mu żeby się nie spóźnić, ponieważ nie miał zamiaru podpadać komendantowi. Jacek po wejściu na komendę udał się do inspektora Wojciecha Wysockiego, który powiedział mu co i jak. Oboje udali się na odprawę. W sali był już patrol 006 i kilku innych policjantów. Po przedstawieniu Jacka, inspektor Wysocki zaczął odprawę. (...)
- I ostatnia sprawa. Wizyta w gimnazjum, pogadanka o cyberprzemocy. Ktoś chetny? - zapytał Wysocki - Las rąk widzę. No to wpisuję sierżant sztabowy Monika Kownacka.
- Ale dlaczego ja? - spytała Monika
- Bo jesteście kobietą i macie podejście do dzieci - odpowiedział
- To bardzo seksistowskie - powiedziała oburzona Kownacka
- Będę udawał dwa razy. Raz, że tego nie słyszałem, dwa, nie wiem co to znaczy.
- No sorry szefie, ale nie czuję się specem od zagrożeń w internecie. Co ja mam im niby powiedzieć?
- To akurat możesz sprawdzić sobie w internecie. Tam wszystko jest - wtrącił się jak zawsze uśmiechnięty Jacek
- No proszę, nasz nowy dyżurny ma poczucie humoru. - powiedział Wysocki
- Jacek to się idealnie dogada z Olką i Mikołajem, ta dwójka to często sobie żartuje - wtrącił się Krzysztof
- No dobra, koniec odprawy. Jedźcie na patrol.
Kilka godzin później, gdy Jacek skończył służbę i miał iść do domu zaczepił go komendant, który wypytywał się jak mu się pracowało itd, na koniec dodał, że jutro pozna kolejny dobry patrol, składający się z posterunkowej Aleksandry Wysockiej i aspiranta Mikołaja Białacha. Po usłyszeniu nazwiska posterunkowej, zastanawiał się czy to zbieżność nazwisk czy jakaś rodzina komendanta. Z taką myślą udał się do swojego mieszkania.

Zagadka

Witam. Nie wiem czy ktoś tu wchodzi i to czyta, ale mam dla Was zagadkę. Jak już pewnie zauważyliście w poście Bohaterowie pojawiły się dwie postacie, które nie występują i nie będą występować w serialu Policjantki i policjanci, te dwie postaci to Aleksandra Nowak i Hubert Nowak . Moja zagadka brzmi tak: Kim są te dwie postacie? Zgadujcie, zobaczymy komu się uda :)
Pozdrawiam :*

Bohaterowie

Posterunkowa Aleksandra Wysocka

Aspirant Jacek Nowak


Aspirant Mikołaj Białach


Sierżant sztabowy Monika Kownacka


Starszy posterunkowy Krzysztof Zapała


Sierżant Emilia Drawska


 

Inspektor Wojciech Wysocki


Podinspektor Przemysław Kwieciński


Starszy sierżant Beata Gruda


Tosiek Zapała


Dominika Białach


Kamila Białach

Kamila bialach.png


Anna Białach

Artur Kownacki

Artur kownacki i.png

Franek Kosik

Franio.png

Młodszy aspirant Adam Kobielak

Adam.png

Dorota Zapała

Znalezione obrazy dla zapytania brak zdjęcia

Aleksandra Nowak

Hubert Nowak



Zachowanie i wygląd postaci może być inny niż w serialu :)

Rozdział 1

Ten dzień dla Oli zaczął się tak jak każdy inny. Wstała o 6:00, ubrała się, pomalowała, zjadła i wyszła do pracy. Na komendzie była pół godziny przed 8:00, do odprawy miała jeszcze czas, więc przebrała się w mundur i zrobiła sobie herbatę. Gdy przeglądała papiery, do pokoju wszedł Mikołaj.
- Cześć Olka - odezwał się jako pierwszy
- Cześć Mikołaj - odpowiedziała
- Jak tam? - zapytał
- Dobrze, a u Ciebie?
- U mnie w porządku. Ale u Ciebie raczej nie, wyglądasz okropnie - powiedział
- Wiesz Mikołaj, tak to Ty dziewczyny nie poderwiesz żadnej. - odpowiedziała mu
- Haha, wiem. Mów co jest. - aspirant nie dawał za wygraną
- Nic nie jest, wszystko w porządku. A teraz chodź na odprawę, bo ojciec nas ochrzani.- posterunkowa zmieniła temat, nie chciała mówić o swoich problemach, ponieważ wiedziała, że jej partner z patrolu też ma dużo swoich zmartwień
- Okey. O, a tak w ogóle to od jutra mamy nowego dyżurnego. - zaczął Mikołaj
- Naprawdę? Mam nadzieję, że nie będzie sztywny jak ten z nocki. - powiedziała
- Podobno nie jest. Został przeniesiony z Trzebnicy, mam tam kolegę, więc go trochę popytałem.
- Tak? I co się dowiedziałeś? - zaciekawiła się Ola
- Wiem, że nazywa się Jacek Nowak, ma 30 lat, jest aspirantem. Podobno niesamowity z niego kawalarz, nie jest na szczęście sztywny, więc praca z nim powinna być fajna. - opowiedział Białach
- Mhm. Czyli pojutrze go poznamy. - uśmiechnęła się Wysocka
Na odprawie komendant mówił na co wszyscy mają zwrócić szczególną uwagę, odprawa zakończyła się przydzieleniem rewirów, po czym każdy z policjantów zaczął wypełniać swoje obowiązki.
W radiowozie patrolu numer 005 dalszym tematem był nowy pracownik komendy. Najbardziej zaciekawiona była Olka, gdy tak rozmawiali przez radiostacje wywołał ich obecny jeszcze dyżurny starszy aspirant Marek Dorosz.
- 00 zgłoś do 05
- 05 zgłaszam się
- Jedźcie do parku Szczytnickiego, jakiś przechodzeń zgłasza bójkę. Włączcie bomby.
- Okey, przyjęłam, bez odbioru.
- No to ciekawie się ten dzień zaczyna.
Po przyjechaniu na miejsce okazało się, że biła się dwójka nastolatków, a powodem ich zachowania była dziewczyna.
Policjanci po udzieleniu im upomnienia, wrócili do patrolowania ulic Wrocławia. Służba minęła im spokojnie. Wypisali kilka mandatów, rozwiązali sprawę kradzieży. Po zakończeniu służby przebrali się i poszli do domu.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Odcinek 117

Witajcie:)
Oglądaliście odcinek 117? I jakie są Wasze opinie? Ja jestem mega załamana, nie wierzę w to, że Ola zerwała z Jackiem, ale mam nadzieję, że scenarzyści jeszcze ich połączą 😊

Hej :)

Niedawno postanowiłam, że założę bloga o Oli i Jacku z serialu Policjantki i policjanci. Jest to moja ulubiona para i uważam, że Ola bardziej pasuje do Jacka niż Mikołaja. Mam nadzieję, że ktoś będzie czytał i komentował tego bloga.
Pozdrawiam :)

Prolog

Ona - 28 latka po studiach polonistycznych. Wysoka, szczupła brunetka. Pracuje na Komendzie Miejskiej Policji we Wrocławiu. Ma na imię Aleksandra.

On - 30 latek po szkole policyjnej. Wysoki, blondyn. Pracuje na Komendzie Miejskiej Policji we Wrocławiu. Ma na imię Jacek.

Od kilku miesięcy pracują razem, zaczęli coś do siebie czuć. Czy staną się szczęśliwą parą?